piątek, 25 maja 2018

Rozdział 65.


Ino pracowała blisko herbaciarni, w której miała się spotkać z inspektorem, więc poszła tam pieszo. Wydawał jej się niedorzecznym pomysł, że Sasuke miałby specjalnie po nią przyjechać.
Jednak również nie chciała spotkać się z policjantem sam na sam, więc postanowiła zaczekać na zewnątrz zamiast odebrać rezerwację.

środa, 2 maja 2018

Rozdział 64.


Ino siedziała na kanapie w salonie i teoretycznie czytała książkę, ale w większym stopniu pochłaniało ją smsowanie z Sasuke.
Kiedy Gaara wszedł do pokoju odruchowo zablokowała telefon i odłożyła go na bok. Sekundę później poczuła się winna. Smsowanie chyba nie było niczym złym. Ale ukrywanie z kim pisze?

wtorek, 3 kwietnia 2018

Rozdział 63.

Ino przyszła do Sakury po krótkiej zapowiedzi telefonicznej. Nie była zadowolona, że musi się z nią zobaczyć.
Widziały się tylko trzy razy od czasu feralnego wyjścia z Fumi do klubu. Sakura za każdym razem wpędzała ją w coraz większy dołek, otwarcie namawiając, żeby rzuciła Gaarę.

poniedziałek, 1 stycznia 2018

Rozdział 62.

Witajcie!
Czasami dziwię się, że mimo tragicznej nieterminowości jeszcze zaglądacie na moje blogi. Jednocześnie cieszę się z tej wytrwałości^^ Zbyt wiele zainwestowałam w (zwłaszcza tę) historię, żeby porzucić ją bez zakończenia. Mimo że zapał dla fanfików osłabł, bo przybyło mi czasochłonnych zajęć w realu.
W wyniku różnych okoliczności rozdział jest noworoczny. Dla mnie zakończenie roku było nostalgiczne - zespół, którego słucham większość życia i którego muzyka zawsze towarzyszy mi przy pisaniu rozdziałów, miał wczoraj ostatni koncert w karierze. Nawet dobre rzeczy muszą mieć swój kres. Pora wziąć się w garść i doprowadzić fanfiki do końca.
A jakie Wy macie uczucia żegnając stary rok? Życzę Wam samych powodzeń, radości w 2018!

niedziela, 15 października 2017

Rozdział 61. Szcze­rość pa­li mos­ty, ale bu­duje tratwy

Witajcie!
Od prawie dwóch miesięcy zabierałam się do tego rozdziału, miałam duży przestój w środku. Nie będę się tłumaczyć, dlaczego tak długo - ot życie ;) Pisanie zabiera mi zawsze więcej czasu niż zaplanowałam (bo w międzyczasie zawsze muszę coś posprzątać, ugotować, ogarnąć koty - jestem domem tymczasowym) i schodzi mi pół dnia zamiast planowanych trzech godzin. Nie mam co marzyć o pisaniu w dni robocze, a z weekendami jest różnie.
Mam nadzieję, że rozdział przypadnie Wam do gustu. Ostatnia scena odnosi się bezpośrednio do pierwszego rozdziału, więc warto sobie przypomnieć, co w nim się działo.