czwartek, 29 stycznia 2015

Rozdział 11. Czasami przyjaźń i miłość różnią się tylko nazwą



  Temari odczytała smsa. Zniecierpliwienie odmalowało się na jej twarzy.
- Karui się spóźni – powiedziała. Nie starała się zniżyć głosu, mimo, że były w bibliotece.
Ino oderwała wzrok od ekranu notebooka i rozejrzała się. I tak nikt nie zwracał na nie uwagi. Siedziały w oddalonym kącie sali przy stole zastawionym książkami. Jednak nauka była ostatnim, co interesowało Temari.

   - Zobacz, kogo tu mamy, to profesor Sarutobi – powiedziała dziewczyna konspiracyjnym szeptem. – Z doktorantką. Podobno ze sobą kręcą.
Ino spojrzała w kierunku wypożyczalni. Kobieta towarzysząca profesorowi była bardzo ładna, miała długie brązowe włosy i nienaganną figurę. Ino chętnie by wypytała koleżankę, o co chodzi, ale i tak wystarczająco dużo czasu straciły na rozmowy. Musiała przygotować prezentację, a nie przejrzała nawet połowy książek.
- Innym razem mi opowiesz – zaproponowała. – Sama chciałaś przyjść do biblioteki, żeby się pouczyć.
Temari oderwała wzrok od interesującej ją pary i skierowała go na blondynkę.
- Wiem – przyznała. –W tym semestrze mieliśmy łatwiejsze przedmioty, przez co całkiem zlekceważyłam ten semestr, a teraz muszę nadrabiać przed egzaminami, ale… Uwierz, jestem na trzecim roku, i nigdy dotąd nie czułam takiej niechęci do nauki. Przestałam wierzyć w sens studiowania.
- Każdego to kiedyś dopadnie – odparła Ino. – Mam cię motywować, więc motywuję: zabieraj się do pracy.
Temari popatrzyła z niechęcią na stos książek leżących przed nią.
- Tutaj wszystko mnie rozprasza. Następnym razem spotkajmy się u mnie w domu.
Ino nie spodziewała się takiej propozycji, i w żadnym razie nie była z niej zadowolona. Nie wiedziała jednak, jak się z tego wykręcić.
- W bibliotece jest lepsza atmosfera do nauki – odpowiedziała, chociaż nie przekonała nawet siebie.
Tak naprawdę nie lubiła się tu uczyć - niby jest cicho, a jednak co chwilę ktoś przechodzi między regałami i przerzuca książki lub szeleści kartkami. Wolała uczyć się w domu, ale koleżanek tam nie zaprosi, bo nie opłacało im się dojeżdżać.
Mieszkała na osiedlu aspirującym do nazwy „zacisznego”, bardzo daleko od centrum. Dotarcie komunikacją miejską na uniwersytet stanowiło wyzwanie logistyczne. Co i tak nie zmieniało faktu, że  w ciągu dnia szybciej można było tam dojechać pociągiem miejskim lub metrem niż samochodem. Wyjeżdżając z centrum popołudniu dużo czasu traciło się w korkach. Z tego powodu zwykle starała się wracać do domu dopiero wieczorem, taksówką lub ze znajomymi. Po wykładach na uczelni chodziła na zajęcia tańca lub fotografii, a potem często do Triady. Ostatnio zamieniła klub na bibliotekę.
Temari spojrzała na nią wymownie.
- Daj spokój, oczy mi wypadną przy tym świetle z jarzeniówek – odpowiedziała. – Wiem, o czym myślisz, ale nie musisz się martwić. Prędzej spotkasz Gaarę w kampusie… Nawet w bibliotece, niż u nas w domu. On mieszka w akademiku.
- A to nie jest trochę niewygodne? – spytała Ino, zanim zdążyła ugryźć się w język. Nie chciała, żeby Temari posądziła ją o zbyt duże zainteresowanie Gaarą, ale trochę ją zdziwiła ta informacja. Jakoś nigdy nie rozmawiała z Gaarą o tym, gdzie mieszka. Dom rodzinny wydawał się najprostszym rozwiązaniem. Temari nie raz chwaliła sobie małą odległość do uczelni – obojętnie czy metrem, czy samochodem, docierała do kampusu w kilka minut.
- Pewnie jest – odparła dziewczyna, wzruszając niedbale ramionami. – Ale konieczność przedzierania się przez miasto w godzinach szczytu to mała cena za swobodę. Też muszę się w końcu wyprowadzić, bo czuję się jak za czasów szkoły średniej. Godziny moich wyjść i powrotów są skrupulatnie odnotowywane przez naszą gosposię. Przez wakacje poszukam mieszkania, może wynajmiemy coś z Karui. Wreszcie skosztuję trochę studenckiego życia. Lepiej późno niż wcale.
Mówiła o sprawie z taką pewnością, jakby już była przesądzona. Matka Ino nigdy nie pozwoliłaby jej na przeprowadzkę z takiego powodu.
- Wasi rodzice są tolerancyjni – oceniła.
Łatwo jest sprawować kontrolę nad pełnoletnimi dziećmi, gdy te jeszcze studiują i finansowo są uzależnione od rodziców.
- Mój ojciec uważa mnie za odpowiedzialną, dlatego myślę, że się zgodzi – odpowiedziała Temari. – No i mam argument, bo Gaara robi, co chce, chociaż jest młodszy. Ojcu zależy, żeby skończył studia, więc nie odetnie go od kasy o ile ich nie zawali.
Gaara z tego korzysta, pomyślała Ino z przekąsem. Wolała jednak nie rozwijać tematu. Utkwiła wzrok w albumie, który leżał otwarty obok notebooka. Dotyczył kompozycji kwiatowych w stylu rokoko.
Jednak Temari wyciągnęła rękę i zamknęła książkę. Ino popatrzyła na nią ze zdziwieniem.
- Porozmawiajmy poważnie – powiedziała dziewczyna. – Jeśli mamy się przyjaźnić to lepiej, żeby nie było niedopowiedzeń. Co mój brat ci zrobił?
Ino nie była w stanie wykrztusić słowa. Nie wiedziała, jak mogłaby odpowiedzieć na tak postawione pytanie.
- Głupio wyszło – kontynuowała Temari. Widocznie od dawna siedziało to w jej głowie. – Zapewniam cię, że Gaara nie bawi się w bajerowanie dziewczyn. Tylko ten kretyn Sasuke z nudów wpada na głupie pomysły. Więc gdyby nie ten zakład…
Ino nie miała ochoty słuchać wyjaśnień. Gaara parę dni wcześniej do niej zadzwonił i powiedział, że spotykał się z nią tylko z powodu zakładu. Rozwiał jej wątpliwości. Nie miała ochoty już o tym rozmawiać, ani z nim, ani tym bardziej z Temari.
Jednak pomyślała, że najlepiej będzie powiedzieć jej prawdę, albo chociaż jej część. Tylko tak zakończy temat.
- Polubiłam go – przyznała. – A on zachowywał się jakby lubił mnie. Koniec końców sama jestem sobie winna, bo nie dorównuję mu w manipulacji. Nie umiem traktować ludzi jak rzeczy.
Temari wydawała się trochę zdezorientowana.
- No dobrze – odezwała się niepewnie. – Ale… Chyba się z nim nie przespałaś.
Zabrzmiało to bardziej jak stwierdzenie niż pytanie, ale Ino i tak poczuła, że krew odpływa jej z twarzy. Co jest z nimi wszystkimi. Najpierw Gaara oskarżył ją wprost, że jest łatwa, a teraz Temari czyni jej podobne aluzje.
- Nie oceniam cię – dodała szybko Temari. – Tylko jakoś nie chce mi się wierzyć, że wykorzystałby sytuację.
- Może każdy korzysta, gdy są dobre okoliczności – odpowiedziała Ino sarkastycznie. Temari udawała neutralną, ale tak naprawdę chroniła dobre imię brata.
Zauważyła, że Temari patrzy na nią podejrzliwie.
- Nic takiego się nie stało – zapewniła.
Temari widocznie się uspokoiła. Wydawałoby się, że można zakończyć tę rozmowę, ale po chwili zapytała:
- Dobra, tak z ciekawości – co robiliście?
Ino zaczęła się zastanawiać, czy ta rozmowa nie ma czasem drugiego dna.
- Chodziliśmy w różne miejsca. Głównie na ściankę. Nauczył mnie podstaw wspinania.
Temari przymrużyła oczy.
- Coś ściemniasz – powiedziała.
Ino poczuła się urażona.
- Wcale nie. Nie jestem całkowitym beztalenciem. Opanowałam najprostszą technikę, i na pewno mogłabym więcej… - umilkła. Już nie będzie okazji, więc po co się nad tym rozwodzić.
Temari przyglądała jej się z zagadkowym wyrazem twarzy. Ino poczuła narastającą irytację.
- Ciebie to bawi, prawda? Myślałam, że traktuje mnie poważnie, podczas gdy się tylko bawił. Dla mnie to nie jest śmieszne.
- Dla mnie też nie jest – odparła Temari. – Mnie Gaara nigdy nie zabrał na wspinaczkę, nawet ściankową. Podobno bym przeszkadzała. Widać są równi i równiejsi.
Ino nie skomentowała tego. Wiedziała, że Gaara woli wspinać się sam, bez partnera do asekuracji… Co jest tak samo odważne, jak i głupie. Nie mógł sobie pozwolić na bycie od kogoś zależnym.
- Spróbuj się z nim jeszcze dogadać – powiedziała nagle Temari.
Ino pomyślała, że się przesłyszała.
- Słucham?
Jej rozmówczyni wyglądała na przekonaną do własnego pomysłu.
- Jeszcze nic straconego, prawda?
- Niedawno mówiłaś, żebym się nim nie interesowała – przypomniała Ino.
Nie wiedziała, co ma powiedzieć. Komunikując, że teraz nie ma już szans na żadne koleżeństwo musiałaby przyznać, że do czegoś między nimi doszło. Gaara musiał się domyślić, że nie traktuje go jak kolegę. Chyba, że zakładał, iż uległa nastrojowi chwili.
- Myślałam… Sama nie wiem – odpowiedziała Temari. Była strasznie uparta. To podejrzane. – Jestem pewna, że on też cię lubi. A nawet jeśli zaczęliście niefortunnie to wiesz… Jest mniej więcej remis, ty też nie miałaś z początku czystych intencji.
Opowiedzenie Temari o planie zemsty na Sasuke to był kiepski pomysł. Teraz może to wykorzystywać w różnych okolicznościach. Nawet do takich propozycji, które Ino bardzo chciałaby przyjąć, lecz nie mogła.
W pewnych sytuacjach nie zbuduje się przyjaźni, nawet gdy istnieją do niej podstawy. Może Gaara czasami dawał jej pewne sygnały nieświadomie, ale dotykając ją działał z rozmysłem. Może chciał przetestować, jak się zachowa. Na pewno jednak nie postrzegał jej jak koleżankę.

2 komentarze:

  1. Mam takie przeczucie, że Temari postanowi wystąpić w roli swatki :)
    Ciekawe co z tego wszystkiego wyjdzie, mam wrażenie, że relacje pomiędzy bohaterami robią się coraz bardziej skomplikowane w miarę jak poznajemy kolejne informacje. Podoba mi się to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szósty zmysł? ;) dobrze widzieć, że wnioski płynące z rozdziałów są takie, jak sobie założyłam.

      Usuń